Małopolska ma naprawdę wiele do zaoferowania. Są tu góry, doliny, malownicze miasteczka i niewielkie miejscowości, które aż proszą się o spacer. Nie trzeba jechać daleko ani planować wielkiej wyprawy, żeby znaleźć miejsce na małą ucieczkę od codzienności.
Odkrywamy Lanckoronę

Z Krakowa Głównego dojedziecie w około godzinę i 10 minut. Możecie skorzystać min. z połączeń Kolei Małopolskich lub Małopolskich Linii Dowozowych. Lanckorona leży w powiecie wadowickim, na malowniczym wzgórzu, i szczególnie dobrze sprawdza się na spokojny spacer.
Trochę historii i anielski klimat
Lanckorona ma również ciekawą historię. Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z XIII wieku, a już w kolejnym stuleciu otrzymała ona prawa miejskie. Ciekawostką jest samo pochodzenie nazwy. Jedna z hipotez wiąże ją z niemieckim określeniem „LanzKorone”, tłumaczonym jako „korona włóczni”. Nawiązuje ono prawdopodobnie do położenia zamku na wzgórzu. W średniowieczu niemieckie nazewnictwo często pojawiało się w odniesieniu do zamkowych budowli.

Lanckoronę nazywa się także miasteczkiem aniołów. I rzeczywiście, spacerując po jej uliczkach, można natknąć się na wiele anielskich motywów. Szczególnie dużo dzieje się tu w grudniu, kiedy odbywa się festiwal „Anioł w Miasteczku”. Mieszkańcy ozdabiają wtedy swoje domy i ogrody, a wydarzeniu towarzyszy jarmark bożonarodzeniowy. To dobry powód, żeby odwiedzić Lanckoronę również zimą.
Ruiny zamku i widoki

Spacer warto zacząć od ruin zamku, który powstał w XIV wieku z inicjatywy Kazimierza Wielkiego. Miał strzec granic między ziemią krakowską a Księstwem Oświęcimskim. Dziś jego pozostałości są ukryte wśród drzew, a prowadząca do nich leśna ścieżka sama w sobie jest przyjemnym początkiem wycieczki. Spacerując na górę można znaleźć kilka punktów, z których rozciągają się piękne widoki na okolicę.
Drewniane domki i uliczki z klimatem
Po zamku czas na spacer po samej miejscowości. Lanckorona słynie z drewnianej zabudowy i galicyjskiej architektury. Najwięcej tradycyjnych domów znajdziecie przy rynku, ale warto zejść też z głównego placu i zajrzeć w boczne uliczki. To właśnie tam można odkryć kolejne drewniane perełki i zobaczyć, jak wygląda Lanckorona poza najbardziej znanym szlakiem.

W miejscowości działają również lokalni rzemieślnicy i artyści. Można tu znaleźć pracownie i galerie, w których powstaje między innymi ceramika. Warto zajrzeć do środka, przyjrzeć się ręcznie tworzonym przedmiotom i poznać trochę bardziej artystyczną stronę Lanckorony.
Muzeum, które ocalało z pożaru

Przy rynku znajduje się także Muzeum Regionalne, działające od 1967 roku. Mieści się w drewnianym domu, który jako jeden z nielicznych budynków przetrwał wielki pożar Lanckorony w 1869 roku.
Budynek ma dwie części przedzielone szeroką sienią i jest kryty gontem. W jego izbach można zobaczyć meble, obrazy, przedmioty codziennego użytku oraz sprzęty gospodarskie, które pokazują, jak wyglądało życie mieszkańców na przełomie XIX i XX wieku. To niewielkie muzeum pozwala na chwilę przenieść się w przeszłość i lepiej poznać historię miejscowości.

Na koniec coś z lokalnej piekarni
Wycieczka nie byłaby kompletna bez wizyty w miejscu, które od ponad stu lat podtrzymuje swoje piekarnicze tradycje. Mowa o Piekarni Siwek przy ulicy Świętokrzyskiej. Można tu kupić świeże wypieki, przede wszystkim te wytrawne, takie jak chleby. To dobry przystanek, żeby zabrać ze sobą coś na drogę albo uzupełnić zapasy przed powrotem.





