Artykuł stanowi kolejny etap wyprawy pociągiem po Europie z Interrail. Jeśli chcesz ruszyć w podróż od początku, to kliknij tutaj.
Dzień 3 – Holandia → Wielka Brytania
Mimo pewnych obaw, noc minęła nad wyraz spokojnie i udało się nam wyspać, nawet pomimo niższego standardu, jaki teoretycznie zapewnia kuszetka (choć zgodnie z warunkami wagonów sypialnych otrzymaliśmy rano śniadanie). Biorąc pod uwagę czas trwania, trasa Zurych-Amsterdam jawi się jako idealna na przejazd nocny. Do stolicy Holandii przyjechaliśmy o czasie i choć ma ona bardzo dużo do zaoferowania, dla nas była jedynie stacją przesiadkową w drodze do Londynu.
PORADA! Połączenia pociągami Eurostar znacząco różnią się od innych doświadczeń kolejowych z Europy, chociażby absolutnym obowiązkiem posiadania rezerwacji miejsca. Jak się zaraz okaże, różnic jest znacznie więcej. Jeśli planujecie taką podróż, zróbcie to ze sporym wyprzedzeniem – miejsca dla posiadaczy karnetów mają osobną pulę!

Amsterdam przez lata miał zapewnione bezpośrednie połączenie kolejowe z Wielką Brytanią. Obecnie jednak, ze względu na przebudowę dworca głównego zaplanowaną do 2030 roku i brak możliwości przeprowadzenia kontroli bezpieczeństwa, konieczna była przesiadka w Brukseli Południowej (Brussel-Zuid/Brussels-Midi).
„Jak to, kontrola bezpieczeństwa, w pociągu?!” Owszem, w przypadku korzystania z przejazdu Eurotunelem opuszczamy Strefę Schengen, więc konieczna jest odprawa paszportowa. Realizuje się ją przed wejściem do pociągu. Właściwy cały przejazd pociągami Eurostar jest dużo bardziej zbliżony do doświadczeń na lotniskach niż stacjach kolejowych. Oprócz kwestii związanych z bezpieczeństwem pojawia się też procedura boardingu, o której przypominają rozwieszone informacje: „Boarding start 20 minutes before departure”.

Nasz dojazd do Brukseli był trochę opóźniony (około kilkunastu minut) i na przesiadkę mieliśmy mniej czasu, a procedury związane z odprawą trwały ponad 20 minut. Widzieliśmy jednak, że pracownicy nadal wpuszczają kolejne osoby z biletami na nasz pociąg. Nie był to jednak przejaw dobroduszności: okazało się, że nasz pociąg jest opóźniony prawie godzinę.
PORADA! Gdy korzystasz z Interraila, masz prawo do ubiegania się o odszkodowanie za opóźnienia, wynikające z przepisów unijnych. Pamiętaj jednak, że jego wysokość jest stała i wynosi 12 euro w przypadku opóźnienia od 1 do 2 godzin i 24 euro za opóźnienie powyżej 2 godzin. Niektórzy przewoźnicy mogą jednak ustalić dodatkowe możliwości. Eurostar zwraca 25-50% wartości biletu wraz z rezerwacją miejsca w zależności od wysokości opóźnienia.
Ostatecznie do Londynu dotarliśmy kilka minut po 17 czasu lokalnego, a więc z opóźnieniem około godzinnym. Warto przypomnieć, że Wielka Brytania jest w innej strefie czasowej niż większość Europy, więc choć wyjechaliśmy około 16 z Brukseli, jazda trwała tak naprawdę ponad 2 godziny. Nim dotarliśmy do hotelu minęła jeszcze niecała godzina. Niestety nasz nocleg był daleko od centrum. Powodem nie było jednak skąpstwo: okazało się, że przyjeżdżamy do Londynu w trakcie tamtejszego Fashion Week, więc o miejsca noclegowe było naprawdę trudno. Na szczęście stolica Wielkiej Brytanii ma bardzo rozbudowany system transportu publicznego.
Dzień 4 – Londyn
Nasza podróż obfitowała w częste przejazdy. Nadchodzący dzień w stolicy Anglii był pierwszym, gdy nie aktywowaliśmy kolejnego dnia podróży w aplikacji. Dlaczego? Cóż, uznaliśmy, że po trzech intensywnych dniach w pociągach i na dworcach czas na przerwę. To właśnie przewaga karnetów typu Flexi nad Continuous, ale też powód ich wyższej ceny. Za około 2000 zł możemy wybrać albo 10 dni podróży do wykorzystania w ciągu dwóch miesięcy, albo 15 dni następujących po sobie.
W planach na ten dzień oprócz standardowych miejscówek (Big Ben, London Eye, Westminster Abbey itp.) musieliśmy jednak jako miłośnicy kolei umieścić element związany z transportem. Z polecenia mojego przyjaciela padło na London Transport Museum, które znajduje się w ścisłym centrum – w Covent Garden obok Royal Opera House. Placówka uznawana jest za jedną z najlepszych w Europie o takim profilu działalności. Wiele stron sugeruje, że zwiedzanie trwa 2 godziny, ale jeśli ktoś interesuje się tematem to należy to uznać za swoiste minimum. Ekspozycja zawiera wiele elementów interaktywnych (m.in. uproszczony symulator jazdy pociągiem na linii Elizabeth), coś dla siebie znajdą zarówno miłośnicy historii, jak i designu. Dość wyjątkowe rozwiązanie zastosowano w kwestii biletów: dzieciaki do lat 18 wchodzą za darmo, natomiast dla dorosłych bilet jest dość drogi i kosztuje ok. 25 GBP (125 PLN). Bilet ten jest jednak ważny przez 12 miesięcy, więc jeśli ktoś planuje w ciągu tego czasu wrócić do Londynu i odwiedzić muzeum raz jeszcze, wstęp staje się bardziej opłacalny.

Wracając wieczorem odwiedziliśmy jeszcze słynny Hyde Park i… skorzystaliśmy z pralni. Nasz hotel niestety nie oferował takiej usługi, ale w Londynie można znaleźć wiele punktów, w których możemy zostawić np. walizkę ze swoimi rzeczami i po kilku godzinach odebrać je czyste i suche. Świetna opcja, by zaoszczędzić na kilogramach w przypadku długiej wycieczki! Zahaczyliśmy też o Tesco, gdzie trafiliśmy na regał dumnie podpisany „Polish”, który zawierał głównie rodzime mięsa, wędliny i nabiał (wliczając w to kefir, także o smaku truskawkowym). Nie poszliśmy spać zbyt późno, gdyż pobudka miała nastąpić niemalże w środku nocy… W aplikacji Ubera zamówiliśmy przejazd na 4 nad ranem.
Ciąg dalszy nastąpi…


